Francuska motoryzacja jest dla mnie zagadkowym tworem. Niewątpliwie urokliwe samochody, których projektami raczą nas designerzy Renault, Peugeota czy Citroena, zestawiane zostają z tak zagadkowymi rozwiązaniami technicznymi, że pojawia się myśl – może wśród inżynierów zostali zatrudnieni niemieccy dywersanci, świadomie działający na szkodę marki? Dlatego też wielu użytkowników aut francuskich w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że wszystko pięknie wygląda, ale częste wysyłanie auta w podróż lawetą do serwisu nie należy do najciekawszych sposobów na wydawanie pieniędzy. Fajnie jest mieć wóz …

czytaj dalej »